czwartek, 16 lutego 2017

Czas ucieka

Od momentu narodzin Tymona czas ucieka niesamowicie! Rytm dobowy wyznaczany nie przez godziny, a pory karmienia jest ciekawym doświadczeniem!

środa, 28 grudnia 2016

Narodziny Tymona!

Dzisiejszy dzień to mieszanka wybuchowa. Składnikami były radość, lęk i stres. Żona wczoraj trafiła do szpitala. USG na wizycie wypadło słabo.

piątek, 23 grudnia 2016

niedziela, 18 grudnia 2016

Samotność w domu...

Piątek, 9.12 nie był trzynastym dniem miesiąca, ale do przyjemnych nie należał. Po kilku próbach umówienia się do lekarza patologii ciąży w końcu się udało. Żona pojechała do Gdyni. Po badaniu dostałem informację, że Mały nie rośnie. Wiedzieliśmy już wcześniej, że jest nieco mniejszy, ale był w 45 centylu na ostatnim badaniu, więc wszystko było ok. Teraz mieścił się w 16 centylu. Niby też norma, ale niepokojąco spadała. Diagnoza: hypotrofia. Mieliśmy nadzieję, że przepływy w tętnicach macicznych u Żony się unormują, jednak nie było poprawy.

środa, 19 października 2016

Czy mężczyzna po In Vitro to nadal mężczyzna?

Na początku całego procesu In Vitro i prawie po każdym zabiegu dopadała mnie dość dołująca myśl, mianowicie czy mężczyzna po In Vitro to nadal mężczyzna. W końcu podstawowy atrybut męskości, jakim jest przekazywanie potomstwa nie do końca działa, a właściwie w ogóle nie działa. Oczywiście tyczy się to tylko przypadków, kiedy to problemem podczas zajścia w ciążę jest niepłodność męska.

piątek, 19 sierpnia 2016

Ciąża z punktu widzenia M

Minęły prawie 3 mc od momentu kiedy napisałem ostatni post. Przez ten czas nie mogłem zebrać się, żeby cokolwiek napisać. Dużo pracy oraz innych zajęć. Teraz jestem w końcówce urlopu, więc nie mogłem sobie odmówić napisania wpisu. Mam nadzieję, że wrócę do jako takiej regularności, bo tematów mam kilka.

poniedziałek, 30 maja 2016

Chłopaki nie płaczą

Każda stymulacja i każda chwila oczekiwania na informacje o zarodkach to trudny czas. Dla każdej pary. Dla nas także nie były to łatwe chwile.

Kiedy siedziałem i 3 godziny czekałem na Żonę byłem zaniepokojony. To jednak zabieg przy pełnym znieczuleniu. Teoretycznie powinienem być odprężony. W końcu przed momentem oddałem nasienie do zapłodnienia. Jednak tego typu zabieg nie jest nawet przyjemny. Mechaniczny, bo tak trzeba. Pozostało oczekiwanie. Próbowałem czytać na tablecie książkę techniczną - związaną z branżą, w której pracuję. Przeczytałem z 10-15 stron i odpuściłem. Wolałem wpatrywać się w przestrzeń wypełniając umysł pustką. Nie myśleć. Po prostu czekać.